Marathon Mazovia MTB Lublin
-
DST
68.00km
-
Teren
68.00km
-
Czas
03:39
-
VAVG
18.63km/h
-
Sprzęt KROSS
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś daleki wyjazd na maraton do Lublina.Od ostatniego maratonu w Warszawie nie wsiadłem na rower przez domowe remonty,trochę orki w robocie i na koniec rower w serwisie.Teraz po wymianie kasety,łańcucha i smarowaniu i regulacji wszystkiego rower działał tak jak powinien!!! Ale wróćmy do Lublina-pogoda bomba aż za gorąco,pierwsze kilometry asfaltem ok tylko bez działającego licznika,po wjeździe do lasu niezłe błoto i walka o utrzymanie się na siodle,jakieś zwężenie i postój wtedy można poprawić magnes na kole i licznik zaczyna działać.Nie obyło się oczywiście bez gleby w błotko,po wyjeździe na łąki wszystko ładnie przysycha.Po powrocie do lasu kryzys-mam dość błota-aby do drugiego bufetu,tutaj rozprostowanie pleców i woda na głowę.Końcówka też trochę męcząca,najpierw płasko obiecująco a na koniec las i korzenie i jeszcze przekroczone 64 km jak było obiecane a mety nie widać.Była 4 km dalej.Udało się ukończyć ale z jazdy nie jestem zadowolony choć okazuje się że wynik lepszy od tego z Warszawy.
Marathon Mazovia MTB Warszawa
-
DST
61.00km
-
Teren
61.00km
-
Czas
03:24
-
VAVG
17.94km/h
-
Sprzęt KROSS
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś maraton na własnych śmieciach tzn. Warszawa, ale tak naprawdę to Puszcza Kampinoska po której na co dzień jeździmy i trenujemy.Dla mnie jeszcze to taka mała rocznica bo rok temu wystartowałem w swoim pierwszym maratonie właśnie w Warszawie.Dziś zdecydowanie lepszy wynik niż rok temu.url=http://photo.bikestats.eu/zdjecie,55686,gotowy-do-walki-w-warszawie.html][img title="Gotowy do walki w Warszawie" width="450" height="600" author=Start ze stadionu,asfaltem,jechało się nieźle,później szybko przez las i znów asfalt przez Janów,łąki i niezły zator przy parkanie,dalej do przodu przez Lipków.Z tyłu zaczyna coś grzmieć,zbiera się na burze.Na Roztoce nawrót i drugi bufet gdzie przystaje na chwile żeby rozprostować plecy i odcedzieć kartofelki.Ruszam i w lesie zaczyna robić się coraz ciemniej ,zdejmuje okulary przeciwsłoneczne bo zaczynam coraz mniej widzieć.No i zaczyna padać,deszcz miesza mi się z potem i wszystko spływa po głowie na oczy które zaczynają szczypać.Na trzecim bufecie postój na przemycie wodą oczów.Szlaki zaczynają płynąć i jedzie się coraz ciężej.Dojeżdzam do Lipkowa chwila odpoczynku od leśnych ścieżek po asfalcie jedzie się lżej.Ale później znowu nieszczęsne błoto przy parkanie na którym był zator na początku.Po asfalcie w janowie wpadam do lasu to już końcówka trasy i tu zaczyna się niezła jazda a raczej walka z błotem.Są momenty po których trzeba iść bo nie da się jechać na rowerze.Ten czas wykorzystuje na wyrażenie kilku "ciepłych" słow o pomyśle oraganizatorów o poprowadzeniu maratonu taką drogą.Pod koniec znów daje się pedałować i tak szczęśliwie docieram do mety na której jest niezłe jezioro.Miałem nadzieję na jeszcze lepszy wynik ale końcówka chyba wszystko popsuła,chociaż nie ma co marudzić bo wszyscy mieli takie same warunki.Zostaje w 8 sektorze i chyba na dalsze awanse nie mam co liczyć!!!
Góra Sw Teresy
-
DST
52.00km
-
Teren
52.00km
-
Czas
02:57
-
VAVG
17.63km/h
-
Sprzęt KROSS
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś poranny trening z Rafałem,Czarkiem i Damianem.Start o 7:00.Na początku lekki poślizg ale dalej wszystko idzie zgodnie z planem.Jedziemy przez Julinek na górki Damiana póżniej Roztoka i nasze górki.Czarek z Damianem przodem a my z Rafałem spojnie zabiezpieczamy tyły!Z górek jedziemy na Granice,lekki postój i zielonym na góre św Teresy,podjazd z problemami.Tutaj chwila odpoczynku i zjazd na dół,na pierwszej górce Rafał zalicza drzewo i koło tylne co dziwne zwichrowane.Telefon do chłopaków że wracamy oni jadą dalej.Po przejechaniu Granicy chwila przerwy i małe zmiany w rowerze.rogi w dół i siodełko do tyłu.Na razie bez zmian poza tym że ciągle mi się wydaję że jak trzymam za rogi to spadnę z roweru!!!
Do pracy
-
DST
62.00km
-
Czas
02:24
-
VAVG
25.83km/h
-
Sprzęt KROSS
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś znów sobota pracująca więc do roboty rowerem.Pogoda nie zapowiadała nic dobrego ale było postanowione i trzeba jechać.Do Warszawy cały czas w deszczu,w Lipkowie pojechałem niebieskim szlakiem i okazało się że ostatecznie jest bliżej o 1 km niż ostatnio-w sumie 31 km i czas jazdy 1,06h.Przemokłem cały i droga powrotna w mokrych ciuchach,powrót zielonym szlakiem do Lipkowa.Pod koniec znów mnie zlało i cała droga pod wiatr-czas jazdy 1.18h.
Marathon Mazovia MTB Piaseczno
-
DST
53.00km
-
Teren
53.00km
-
Czas
02:33
-
VAVG
20.78km/h
-
Sprzęt KROSS
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kolejny start w maratonie Mazovi.Na początku trochę zimno i decyzja że start w bluzie i nogawkach,później zrobiło się ciepło i można było jechać na krótko.A tak w ogóle to w końcu startowaliśmy w naszych strojach Dampers.Maraton dosyć szybki,płasko i twardo,choć w niektórych miejscach ślisko i przysysało.Na drugim bufecie przymusowy postój na wyprostowanie pleców i potrzebe fizjologiczną.
Do pracy
-
DST
64.00km
-
Czas
02:15
-
VAVG
28.44km/h
-
Sprzęt KROSS
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś zdecydowałem sie pierwszy raz pojechać na rowerze do pracy.Do końca nie wiedziałem czy to się uda bo pogoda nie zapowiadała się najlepiej ale podjołem decyzje że jadę.Do Warszawy pojechałem przez Zaborów,Borzęcin odbiłem na lewo i dalej przez Wojcieszyn,Koczargi Stare i Lipków.Tutaj nie znalazłem odbicia na niebieski lub zielony szlak i poszedłem prosto na Hornówek póżniej przez las i byłem w Izabelinie skąd już prosta droga przez Laski,Mościska do pracy.W jedną stronę wyszło mi 32 km i czas jazdy 1 h i 5 min z powrotem to samo tylko o 5 min dłuższa jazda bo pod wiatr.Myślałem że będzie gorzej a było całkiem fajnie i szkoda że nie wziołem krótkiego rękawka bo z powrotem było całkiem ciepło!
Marathon Mazovia MTB Supraśl
-
DST
66.00km
-
Teren
66.00km
-
Czas
03:43
-
VAVG
17.76km/h
-
Sprzęt KROSS
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś super ciężki maraton w Supraślu.Zapowiadane 58 km ale wiadomo że na pewno wyjdzie więcej!Start zaczynam spokojnie żeby nie było kryzysu jak w Otwocku i żeby nagle wszyscy nie wyjeżdzali za pleców.Udaje się ale rozgrzewam się przez pierwsze 15 km później już mięśnie w udach tak nie bolą.Na 31 km przymusowy postój przed mostkiem jak zbawienie plecy bolą i jak stoję to sobie odpoczywam.Po przeprawie do drugiego bufetu wyprzedzam że 3 osoby,bo bufecie jadę sam aż do górek gdzie już parę osób się męczy.Jadę na twardziela i staram się wszystko podjechać,niestety dwóch wzniesień nie udaje się pokonać!Po wyjeździe z lasu wśród rzeki pędze do mety,na kilometr przed metą kolega z numerem 2027 ogląda się i przyśpiesza,jedziemy dalej,na ostatniej prostej finisz który należy do mnie.Jestem szczęśliwy że to już koniec.Wynik mierny spadam do 9 sektora z 8.
Supraśl
-
DST
16.00km
-
Teren
16.00km
-
Czas
00:46
-
VAVG
20.87km/h
-
Sprzęt KROSS
-
Aktywność Jazda na rowerze
Z Czarkiem i Rafałem postanawiamy trochę pojeździć przede jutrzejszym maratonem.Ruszamy ze startu i jedziemy tak jak jest oznakowana trasa,pomysł jest żeby przejechać dystans hobby,ale po 8-9 km musimy wracać bo Rafał musi zająć się dziećmi.Wrcamy skrótem.Na jutro zapowiada się nieźle,na samym początku niezłe podjazdy i dużo piachu
Koczargi
-
DST
49.00km
-
Czas
01:46
-
VAVG
27.74km/h
-
Sprzęt KROSS
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś wieczorkiem jazda w komplecie tzn Rafał,Czarek i Damian.Ruszyliśmy prez Wąsy w strone Pilaszkowa,dalej prosto do Pogroszewa i z tamtąd do Borzęcina gdzie odbilismy na Wojcieszyn i Koczargi następnie zawijka i powrót na trasę przez Mariew do Zaborowa a następnie Pilaszków i powrót do domu!Tępo całkiem niezłe a nawet na początku trochę za szybkie!
Zaborów
-
DST
40.00km
-
Czas
01:33
-
VAVG
25.81km/h
-
Sprzęt KROSS
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś wieczorkiem ruszyłem ratować szwagra żeby mógł wrócić rowerem z pracy do domu.Jak jechał do pracy to odmówiły mu posłuszeństwa kółeczka w przerutce.Zajechałem do domu wziołem starą przerzutkę i śmignołem do Rafała.Wymiana przeszła bezproblemowo i ruszyliśmy okręzną drogą przez Mariew do domu.W Borzęcinie telefon do Czarka czy niedługo wychodzi z roboty i jest decyzja skręcamy po następnego Dampersa.Podjeżdzamy prawie pod samą prace Czarka gdy wyłania się kolejne światełko za zakrętu.W komplecie wracamy do domu.

